Strażacy z Wielkopolski zeszli do wraku Jana Heweliusza
Piętnastu strażaków ze specjalnych grup ratownictwa wodno-nurkowego w Kościanie i Pile zeszło na głębokość niemal 30 metrów, by zbadać wrak promu Jan Heweliusz na Bałtyku. To jedna z niewielu wypraw do miejsca, w którym w styczniu 1993 roku zginęło 56 osób – największej katastrofy w powojennej historii polskiej żeglugi.
Piętnastu strażaków ze specjalnych grup ratownictwa wodno-nurkowego w Kościanie i Pile zeszło do wraku promu Jan Heweliusz, leżącego na dnie Bałtyku na wschód od niemieckiej Rugii. Wyprawa, przeprowadzona ponad 33 lata po katastrofie, była zarówno próbą zmierzenia się z jedną z najbardziej tragicznych spraw w historii polskiej żeglugi, jak i okazją do zdobycia doświadczenia w nurkowaniu morskim.
Głębokość, ciemność i poskręcane wraki wewnątrz promu
Wrak leży na głębokości sięgającej niemal 30 metrów, a według relacji strażaków w wodzie panuje słaba przejrzystość i silne prądy. Ogn. Jakub Haryk ze Specjalnej Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego w Kościanie opisał, że po zejściu pod wodę zapada cisza, w której nurkowie zostają “z samymi myślami”. Wewnątrz jednostki napotkali ograniczoną widoczność i wąskie przestrzenie, a także poskręcane ciężarówki, wagony kolejowe i fragmenty nadbudówki.
Czytaj teżCyberatak na Medyc: CBZC bada wyciek danych pacjentówZastępca dowódcy kościańskiej grupy, asp. Łukasz Haryk, przyznał, że sam widok wraku, w którym zginęło kilkadziesiąt osób, wywołuje trudne emocje. Dla zespołów działających zwykle na wodach śródlądowych ekspedycja miała jednak także wymiar praktyczny – umożliwiła przećwiczenie ratownictwa, przeszukiwania wraków oraz elementów nurkowania morskiego, rzadko dostępnych w codziennej pracy grup z Wielkopolski.
Katastrofa z 1993 roku i 26 wcześniejszych awarii promu
Prom Jan Heweliusz zatonął 14 stycznia 1993 roku w trakcie rejsu ze Świnoujścia do Ystad, gdy jednostka trafiła na sztorm o sile 12 stopni w skali Beauforta. W katastrofie zginęło 56 osób – 20 członków załogi i 36 pasażerów, w tym dwoje dzieci; z całej załogi przeżyło jedynie dziewięciu marynarzy. Wrak spoczywa na wodach międzynarodowych u wybrzeży Rugii, na głębokości ok. 27 metrów, i został oznaczony specjalną pływającą boją.
Powojenne śledztwa – komisja resortowa oraz Izba Morska w Szczecinie – wykazały, że prom w ciągu 15 lat eksploatacji przeszedł 26 poważnych awarii, w tym pożary, kolizje i niekontrolowane przechyły, a wadliwy system antyprzechyłowy oraz tymczasowo naprawiona furta rufowa przyczyniły się do tragedii. Mimo to nikt z osób odpowiadających za wieloletnie zaniedbania techniczne nie poniósł konsekwencji.
Źródła
Tekst opracowany z pomocą sztucznej inteligencji. Za publikację odpowiada Redakcja Co w Szczecinie.
Powiązane materiały
Areszt po dewastacji pociągu w Ładzinie. Straty ponad 92 tys. zł
Sąd Rejonowy w Kamieniu Pomorskim zdecydował o miesięcznym areszcie dla dwóch 19-latków podejrzanych o zdewastowanie pociągu na stacji Ładzin w gminie Wolin. W nocy z 19 na 20 września 2026 roku zamaskowana grupa zatrzymała skład na trasie Szczecin–Świnoujście, pomalowała go farbą i uszkodziła kamery oraz lusterka. Straty oszacowano na ponad 92 tys. zł, a podejrzanym grozi do 8 lat więzienia.
Gęsta mgła w Szczecinie i regionie: alert IMGW na noc
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ostrzega przed gęstą mgłą w nocy z soboty na niedzielę. Alert pierwszego stopnia obejmuje całe województwo zachodniopomorskie, w tym Szczecin, i obowiązuje od soboty 26 września od godz. 23.00 do niedzieli 27 września do godz. 9.00. Miejscami widzialność może spaść poniżej 200 metrów.
Aplikacja alarmowa straży pożarnej w testach – obudzi telefon
Państwowa Straż Pożarna rozpoczęła testy nowej aplikacji alarmowej, która ma przekazywać użytkownikom alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Przy ostrzeżeniu o zagrożeniu życia telefon ma zawibrować, odtworzyć sygnał syreny i błyskać latarką, także wtedy, gdy jest wyciszony. Aplikacja ma być dostępna do końca 2026 roku.